Po stromych schodach ciągle w dół. Ciemna płynąca woda. Czarna otchłań. Przeskoczyć. Schody znikają. Są gruzy. Skok. Odwaga czy determinacja?
I schody, a w górze oślepiające słońce. Brak tchu. A woda tuż, tuż.Tylko nie upaść. Tylko się nie zatrzymać. Jeszcze dziennik i klucz. Klasa czeka na lekcję. Drzwi. Za drzwiami przepaść. To nie te. Wróć. To drugie drzwi. Dzwonek. Nie zdążyłam. Budzę się przerażona. Co ja powiem klasie?
Po latach jeszcze śnią się lekcje. I to koszmarne lekcje, które z jakiś powodów się nie odbyły. Na jawie nie przypominam sobie takich stresujących sytuacji. A przecież były. Wykopki w pegeerze, sadzenie lasu, wycieczki, sprzątanie świata, Bardzo Ważne Zawody Sportowe. Bardzo Ważne Czyny Społeczne i wiele innych okazji. Uczniowie, oczywiście się cieszyli. A ja zamartwiałam się, że nie zdążę zrealizować programu. Rozsądek mówił, że mogę pominąć jakiś tekst, że jakieś opowiadanie może nie być omówione. A jednak zawsze ta myśl towarzyszyła mnie i Eli, matematyczce. Stałyśmy za klasami i psioczyłyśmy. Na radach pedagogicznych też.
A teraz? Mija prawie rok, jak mój wnuk nie chodzi do szkoły. Uczy się zdalnie. Co jakiś czas rodzice wpadają w panikę i wiozą go na korepetycje. Ja wiedzę polonistyczną przemycam w każdej rozmowie. On jest całkowicie spokojny. Nie wie, czego nie umie, z czym ma kłopoty. Nie widzi siebie na tle klasy. Zero ambicji, zero starania. "Jest dobrze, babciu. Mam czwórki i piątki, tylko czasami trafia się trójka. Zdam , babciu, bez kłopotów."
Bo i zda, ale co on będzie umiał? Co to pokolenie będzie umiało? Czy potrafi myśleć samodzielnie?, Czy nauczy się rozwiązywać kłopoty, Czy będzie miało wybór? Czy nauczy się patrzeć szeroko, marzyć i współistnieć w społeczeństwie? Czy będzie umiało znaleźć dla siebie miejsce, nie tylko w okolicy, ale w szerokim świecie?
Michał nie ma kolegów we wsi. Klasa to zbiór uczniów z różnych miejscowości. Chodząc do szkoły, nie umieli się za bardzo zintegrować, nie byli zgraną klasą, a teraz? Podejrzewam, że pozapominali swoich imion. Michał dopiero rok temu zawarł bliższą znajomość z Wojtkiem - po trzech latach w tej klasie. Ta cienka linia definitywnie jest zerwana.
Jak będą się czuć ludzie, gdy wróci normalność? Czy ponownie nawiążą ze sobą bliższe kontakty? Czy pozostaną wyalienowani, samotni, zamknięci w sobie?
A nauczyciele? Czy będą im się śniły koszmary o niezrealizowanych tematach? O lekcjach, które przepadły bezpowrotnie? O niedouczonych, niedokończonych zagadnieniach?
I tak sobie myślę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz