czwartek, 11 marca 2021

Pasje to lek na całe zło

Pasje

     Trudno żyć w czasie pandemii, odciętym od świata, od ludzi. W czasach, gdy wyjście do sklepu może stać się niebezpieczne. Wirus - wróg niewidzialny, wróg, którego w zasadzie nie można ominąć. Nawet nie sposób poznać, kiedy w ciebie uderzy. Możemy tylko unikać spotkania z ludźmi, w sklepie przebywać jak najkrócej. Na spacery chodzić w odludne miejsca. 

     Po roku takiego uważania, zdyscyplinowania i przestrzegania DDM chyba trochę zaczyna nam odbijać. Z jednej strony przyzwyczajenie do samotności, z drugiej podświadome oczekiwanie na zakończenie pandemii. A jak to będzie wyglądało w rzeczywistości? Czy przypadkiem zachowanie dystansu, odosobnienie nie staną się stanem naturalnym? Drugą naturą? Czy potem będziemy umieli przystanąć i porozmawiać? Zobaczymy. Ale niewątpliwie wzrosło znacznie zapotrzebowanie na psychoterapeutów.

     Ten czas też ma swoje dobre strony. A mianowicie ujawnił sporo talentów, obudził wiele pasji. Zmienił zainteresowania. Niewątpliwie znacząco poprawiło się czytelnictwo. Więcej czytamy, więcej oglądamy filmów. Ale zauważa się, że kobiety zaczęły dziergać na drutach, szydełkować, wyszywać. Fora społecznościowe obfitują w pomysły projekty, rady i porady. Panie porywają się na zrobienie czegoś, co jeszcze rok temu nawet i się nie śniło. Przesyłanie sobie wzorów, linki na fachowe strony, dzielenie się doświadczeniami - to niesamowite. Podobnie z kulinariami: mnóstwo pytań i ad, dzielenie się pomysłami  na sałatki, na wykorzystanie resztek stało się codziennością Wśród panów mniejszą popularnością cieszą się robótki ręczne, aczkolwiek znam pana, który nauczył się robić na drutach i zrobił sobie szalik, a potem zdecydował się spróbować sił na skarpetkach. To żmudna praca- ale pozwala spędzić kilka godzin w oderwaniu od problemów. Trzeba się przecież skupić na liczeniu oczek, więc nie myśli się o innych sprawach.

     Pandemia stworzyła szansę na powrót do dawno zarzuconych, zjęć  kolekcji, hobby, przeczytanie odłożonych na potem książek, nauczenie się czegoś nowego. Ale są przecież ludzie, którzy od lat realizują swoje pasje. Im było łatwiej przystosować się do ograniczeń w poruszaniu się w przestrzeni. Niektórzy nawet nie zauważyli, iż są ograniczenia. Oni mieli je od zawsze, coś zbierali, naprawiali, konserwowali, malowali. Byli tak zajęci, że  ich życie towarzyskie zawsze było ubogie. Krótkie rozmowy, informacje, wymiana . I dość.

     Krzysiek od wielu lat zbiera wszystko, co zostało wyrzucone. Od lat każdą wolną chwilę spędza oglądając, naprawiając przywracając blask przedmiotom, które trafiły do niego czasem z wysypisk. Nie odczuwa ograniczeń, bo zawsze wewnętrznie je miał. Wszędzie, szybko, bez przeciągania i zatrzymywania się na pogaduszki o wszystkim i o niczym, bo w domu czekała na niego partia przedmiotów. O wiele ciekawsze niż rozmowa o pogodzie, czy polityce.

     Elka też nie odczuła zamknięcia w domu. Miała tyle projektów do zrobienia, że wyznaczała sobie godziny na kolejne fazy projektu. Kobieta a nigdy chyba nie chodziła po galeriach, ot tak, by obejrzeć coś. potrzebna jej była konkretna rzecz, więc wchodziła kupiła i wychodziła. 

     Gosia właśnie zaczęła opanowywać druciane projekty i sama skazywała się na wielodniowe odosobnienie, by opanować wzór i przekazać dalej. Pojawienie się pandemii jedynie uniemożliwiło jej wyjazd na spotkanie druciarek. Trochę poczuła się skrzywdzona, bo to tylko dwa dni w roku, gdy się spotykały i oczy w oczy przekazywały sobie wiedzę.A przede wszystkim chodziło o to, że te zloty druciarek odbywały się w Warszawie. Wyprawa ze wsi do takiego miast! To było coś.

     Chyba rzeczywiście, tym którzy mają hobby, pasję, zainteresowania przymus odosobnienia nie przeszkadzał. Oni nie muszą korzystać z pomocy psychologa. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz